piątek, 25 czerwca 2010

Brda

piątek, 25 czerwca 2010 · 0 komentarze

Zgodnie ze stereotypami wpajanymi od bobasa, zaczynam wierzyć, że pozostaje mi, jako rasowej Polce... narzekać. Geodeta nie odbiera telefonu, synek choruje, a do tego "pchli" się konkurencja w pracy, namnaża jak pleśń na chlebie... Tak, rozumiem, że zdrowa konkurencja potrafi być wspaniale motywująca z korzyścią dla klienta jak i dla producenta. Ale etycznie! A tu jakiś "parszywiak", "gnida"... takie metody... eh. Nie ważne.
Czytaj całość wpisu: Brda

piątek, 18 czerwca 2010

Kinkiety w domu ze stodoły

piątek, 18 czerwca 2010 · 3 komentarze

Ostatnio dowiedziałam się, że nad Kwisą są bobry:)A na dodatek tuż przy stalowym moście zaraz za niegdysiejszym topolowym laskiem, czyli na wyciągnięcie mojej ręki.

A teraz wracam do stodoły... lampa przy szezlongu będzie na statywie, to też wiedziałam już od samego początku, jednak skąd wytrzasnę statyw? Mam taki od talerzy perkusyjnych (ojciec miał swoją kapelę). Może z niego coś zrobię, profesjonalny statyw kosztuje duużo za dużo, a tamten jest dość inspirujący:) Myślałam nad zwykłymi statywami do aparatów, ale to byłaby ostateczność. Moja odwieczna inspiracja ma już prawie 120 lat:)
Czytaj całość wpisu: Kinkiety w domu ze stodoły

poniedziałek, 14 czerwca 2010

Drzwi ewakuacyjne w stodole

poniedziałek, 14 czerwca 2010 · 4 komentarze

Miało być okno w gabinecie, dziś jednak postanowiłam z kilku względów wykonać drzwi takie tarasowe. Dlaczego? Po pierwsze te drzwi nie zburzą porządku w salono- kuchnio- jadalni, gdyż będą w osobnym wydzielonym z całej 100 metrowej przestrzeni pomieszczeniu. Po drugie, co argumentował A., kiedy przychodzi klient wcale nie musi oglądać naszych salonów;), tylko tyłem mogę go przemycić do pracowni. Po trzecie te drzwi mogą pełnić funkcję wyjścia ewakuacyjnego. I po czwarte dla mnie najbardziej przyjemnego:)...mi aż tak widok na podwórko ojca nie będzie przeszkadzał, w tej pracowni będę siedziała godzinami właśnie... ja, co latem zwłaszcza jest dość uporczywe... A jakże mogę sobie to umilić otwierając takie drzwi, wpuszczając trochę powietrza do wnętrza, wpuszczając koty i robaki:) Sama przyjemność. Przy budynku będzie metr wydzielony dla nas, więc chodniczek zrobimy lub żwirek, nie ważne to i tak dla nas będzie tył budynku. Drzwi wykonane tak jak wszystkie okna z szarego (ciemno grafitowego) profilu aluminiowego. Szerokie na 100 cm przeszklone oczywiście. Jedyne co będę musiała zmienić we wnętrzu pracowni to odciąć nóżkę podkowy, tj. blatu przeogromnego biurka:)
Czytaj całość wpisu: Drzwi ewakuacyjne w stodole

sobota, 12 czerwca 2010

Stodoła

sobota, 12 czerwca 2010 · 5 komentarze

Dziś nie bacząc na upały dostałam się do naszej stodoły... no prawie naszej... cóż się okazało, że nie było geodety... i ma być dopiero w przyszły tygodniu, gdyż rozmawiał z ojcem tycząc działkę u sąsiada. Eh.

A stodoła nasza zarosła z lekka, chwasty wyższe ode mnie a mam 174 cm:) Od jutra mają się tam paść byki sąsiada:) więc zdjęcia frontu zamieszczę po przeżuciu trawy przez byczki. Dziś chciałabym pokazać widoki :) Miejsce, gdzie płynie rzeka to 7 minut spacerkiem. Jeżeli chodzi o wjazd jeszcze nie zdecydowałam z której drogi, geodeta radził gminną, bo niby mniej zachodu z załatwianiem zezwolenia na podłączenie się pod nią... ja szczerze tego nie widzę, wolałabym drogę powiatową, tym bardziej, że wiem jak wygląda polityka na tej wsi, zwłaszcza zimą z odśnieżaniem.
Czytaj całość wpisu: Stodoła

piątek, 11 czerwca 2010

Brodzik na tarasie

piątek, 11 czerwca 2010 · 0 komentarze

Co jest pięknego w tej duchocie...? A to, że wielce prawdopodobna staje się soczysta ulewa, gradobicie i burza:)... Znośny upał dla mnie staje się nad jeziorem... naszym pięknym Złotnickim czy Leśniańskim. Koło naszej stodoły tuż za pasem niegdyś topolowego, teraz sosnowo - dębowego lasku płynie rzeka Kwisa, gdzie to spędzałam całe lata, czy zima czy lato. Nawet do matury uczyłam się biegając po kamykach...

Tutaj gdzie Kwisy srebrne fale płyną byłam ja niegdyś sobie dzieciną (tak sobie podśpiewuję z Grechutą do Zosi):) A teraz kiedy mieszkam w wielkiej płycie... a raczej duszę się w niej, co mi pozostaje przedstawia zdjęcie:)
Czytaj całość wpisu: Brodzik na tarasie

środa, 9 czerwca 2010

Okiennice w stodole

środa, 9 czerwca 2010 · 5 komentarze

To straszne, im więcej czytam blogów tym bardziej zarażam się vintagem, no coś strasznego po prostu... ;) Wszystkie dzbanki, lampiony, ramy, koronki, ptaszki, oj muszę uważać, bo jak już raz zacznę to dom zmienię całkowicie, to jest jak nałóg :D Jakże uroczy, piękny nałóg! Postanowiłam wprowadzić małą zmianę w elewacji... interpretując vintage na swój sposób. Deski z drzwi od stodoły będą zamiast kraty pełniły funkcję okiennic nad okienkami tam gdzie będzie C.O. oraz z nowym kształtem (równając górę) wrócą do łask te które były tam do tej pory. Dlaczego? Bo są piękne, sino - szare, wysuszone i szlachetne. Co tym osiągnę? A to, że nie będzie to "wycackany domeczek", a "wycackany domeczek ze wspaniałymi okiennicami" :D Tylko ścianę z kominkiem na tarasie przesunę na skraj płyty betonowej tak by można było zamknąć drzwi na haczyk;) albo kłódkę. Tylko pan mąż jak zwykle sceptyczny.
Czytaj całość wpisu: Okiennice w stodole

wtorek, 8 czerwca 2010

wtorek, 8 czerwca 2010 · 3 komentarze

Przepraszam za zaległości w pisaniu, póki co powstaje lista rzeczy, o których mam napisać dotyczących stodoły, a pod nawałem pracy nie mam kiedy zasiąść do badania tematów, które chcę poruszyć i edukowania się. Weekendowo (przy okazji Kwisonaliów 2010 r., tj. święta naszej mieściny) odwiedzę pielesze moje śliczne to może jeszcze więcej pomysłów do głowy powpada. Zamieszczam zdjęcia "tego i kogo" co absorbuje mój czas w niemal 100 % i przez co doba ma za mało godzin. Powód pierwszy to praca (jakoś trzeba zarobić na stodołę:)), pracuję od 7 rano praktycznie do 7 wieczorem, do tego w międzyczasie zajmuję się dziećmi. Od godz.21 wieczorem graficzna obróbka do pierwszej, czy drugiej w nocy, więc czytaczu jeżeli jesteś moim potencjalnym klientem, miej ciut wyrozumiałości.
Czytaj całość wpisu:

niedziela, 6 czerwca 2010

Lampa sufitowa

niedziela, 6 czerwca 2010 · 2 komentarze

Ostatnio dowiedziałam się u geodety, że w tym tygodniu będzie mierzyć. Rozumiem, że ten miesiąc wcześniej miał na oswojenie się z myślą mojego zlecenia, a nie jak mówił wcześniej na papierkolandię;) Dobrze, że to wreszcie się w jakiś sposób ruszy:) A póki co wymyślam różne dziwactwa, w piątek 3 razy, na targu przechodziłam koło kulek rozsypanych wśród śmieci powystawkowych z Niemiec. Sprzedawca oczywiście dostrzegł moje zainteresowanie i pokazał mi 2 worki takich, siedziałam chyba pół godziny i przebierałam doprowadzając do białej gorączki małżonka użerającego się z naszymi bąblami. Efekt moich poszukiwań przedstawia poniższe zdjęcie.
Czytaj całość wpisu: Lampa sufitowa

czwartek, 3 czerwca 2010

Projekt tarasu w stodole

czwartek, 3 czerwca 2010 · 7 komentarze

Zasiadłam (Uwaga! Pierwszy raz!) do buszowania w archicadzie. Nie wiem czego ja się tak bałam zasiąść i wszystko w fotoshopie mazałam:) Bułka z masłem. Choć i tak, kosztowało mnie to kilka k..'cenzura'.., i 3 godziny z życiorysu:) Ale zrobiłam ten taras. Wprowadziłam okno witrynę nie do ziemi, ale... na takiej wysokości jak ta leżanka, by tam zrobić ławeczkę. I jeszcze jedna istotna zmiana... żadna skrzynka okienno-drzwiowa, żaden daszek nad 1/3 tarasu.

Nowym rozwiązaniem jest wcięcie okna stałego w bryłę budynku... aż samo się prosiło:) Teraz i daszek, i siedzisko, i moja prosta kompozycja tarasu zachowana i nienaruszona, wszystko to w symbiozie żywot będzie wiodło:) Kominek otwarty jest tylko atrapą dla grilla, żeby się nikt nie przyczepił do parametrów. Trochę mi tu szaro i smutno, ale... wydaje mi się, że zaraz za rurą zrobię barek drewniany i żeby nie było za pięknie: taaaka decha, DĘBOWA!(to jest warunek) nieociosana z kory, ale o pięknej prostej formie jak poniżej będzie materiałem do jego wykonania.
Czytaj całość wpisu: Projekt tarasu w stodole

środa, 2 czerwca 2010

Siedziska ławki leżanki na wymiar potrzeb stodoły

środa, 2 czerwca 2010 · 4 komentarze

Ławki tu, ławki tam, nie drewniane, żaden fornir... Na taras, do jadalni zamiast hokerów, do salonu. Cały czas chodzą mi po głowie. Poniżej zamieszczam zdjęcia tych co zdobyły moje serce, a że nie stać mnie na taką fanaberię, zamieniam je na siedziska własnego pomysłu, zestawione z meblami pomieszczeń, w których będą.
Czytaj całość wpisu: Siedziska ławki leżanki na wymiar potrzeb stodoły

wtorek, 1 czerwca 2010

Kwiaty w moim ogrodzie i historia jednego przedmiotu

wtorek, 1 czerwca 2010 · 6 komentarze

Miałam pokazać moją urnę, to nie plastik;) nie jest sygnowana, z jarmarku, jak ją zobaczyłam skakałam jak dziecko, które chce cukierka, co sprzedawca wykorzystał naciągając mnie na odpowiednią sumę:) W tej chwili pełni funkcję bomboniery / cukiernicy, tylko, że zamiast cukru czy słodyczy trzymam w niej migdały, za którymi przepadam.
Czytaj całość wpisu: Kwiaty w moim ogrodzie i historia jednego przedmiotu