poniedziałek, 28 lutego 2011

Adaptacja stodoły na dom, warunki zabudowy

poniedziałek, 28 lutego 2011 · 1 komentarze

Dziś złożyliśmy nasz pierwszy w życiu wniosek o warunki zabudowy (w piątek odebraliśmy zapewnienie o dostawie prądu). Wniosek plus załączniki:
  • mapa zasadnicza w skali 1:1000, jeden egzemplarz, drugi będzie potrzebny do pozwolenia na budowę
  • 2 mapy zasadnicze (mogą być kopie) 1:500 z naniesionymi granicami działki w kolorze, obrysem budynku i  zaznaczonym przez nas planowanym dojazdem
  • zapewnienie o dostawie wody i odbiorze ścieków, my od razu "w jednym" dostaliśmy też warunki, dlatego do wniosku załączyliśmy kopię dokumentu (oryginał będzie potrzebny do pozwolenia na budowę)
  • zapewnienie o dostawie prądu
  • koncepcja architektoniczna, nie trzeba robić jej u architekta, zrobiłam ją w 3 częściach, tj. zdjęcia stodoły, opis i rzuty budynku... bo u nas bryła nie zmieni się, ilość kondygnacji również nie ulegnie zmianie. Jeżeli ktoś budowałby dom wystarczyło by (jak poinformowała mnie wcześniej pani u nas w urzędzie) wydrukowanie domu z katalogu projektów, który wpadł wam w oko.
Teraz zostało nam czekać do 3 miesięcy na decyzję (tak również mnie poinformowano), a z decyzją do architekta:))).

Dorzucam jeszcze kilka fotek z dnia dzisiejszego.

Na głowę leciał mi dziś tynk w pewnym uroczym miejscu, na którego dachu opalałam się niegdyś w stercie książek przygotowując się do matury, teraz wejście na ten dach równe jest stąpaniu po zamarzniętej tafli jeziora bardzo wczesną wiosną. Oto co zastałam wewnątrz:
To coś małe otulone pajęczynami, przygarnęłam, nocuje właśnie w bagażniku.
Kolejne zdjęcie. Dla mnie jakże... smutne, pamiętam Go jak lśnił soczystym żółtym dumnie prężąc klatę z napisem ursus.


Dalej, Szysz zgłębiał dziś wiedzę mechanika oglądając z zachwytem podwozie malucha traktując je kamieniem, a Pat uczyła Snikersa aportować:)

Wszyscy szukają wiosny, a nam lato się marzy, do tego stopnia, że z poświęceniem wmłóciliśmy michę naszprycowanych chemią truskawek po powrocie z pieleszy stodołowych. Zmiksowane truskawy kuszące zapachem, ale szczypiące w język, z maślanką były nawet zjadliwe;)

Na koniec stodoła, a dokładniej piwnica. Dziwne rzeczy się tam dzieją. Osuszona była na wakacjach, do tej pory dobre parę lat stała tam woda. Teraz podłoga spuchła, odeszła od ścian i jutro lecę z galerią zdjęć po konsultacje fachowe.

czwartek, 24 lutego 2011

I jeszcze jeden kleks

czwartek, 24 lutego 2011 · 2 komentarze

Jak już wymyśliłam, że kleks przybierze kształt gimnastyczki, przyszło na planowanie stylu pracy. Miał być bardziej popart, ale na nodze się skończyło i wyszło ilustracyjnie, a na dodatek pośladki opierają się światłu;) Miało być bardziej kobieco i subtelnie, a wyszło dziecinnie i siermiężnie. Klimat jakby z piosenki śpiewanej przez panią Ostrowską pt "Podróż w krainę baśni", kto pamięta?
Czytaj całość wpisu: I jeszcze jeden kleks

wtorek, 22 lutego 2011

Kleksowe opowieści

wtorek, 22 lutego 2011 · 8 komentarze

Dziś całkiem o czymś innym. Ile frajdy dziecku sprawia malowanie farbkami, a ile strzelanie strzykawką na kartkę, prowadzenie kleksa dmuchaniem na niego, synek również dołączył się do zabawy i w konsekwencji czego mam nowe wzory na ścianie;) A ile frajdy dorosłemu... skorzystałam zrobiłam 2 kleksy i podrasowałam ze szkicu.
Czytaj całość wpisu: Kleksowe opowieści

piątek, 18 lutego 2011

Inspiracje ogrodowe

piątek, 18 lutego 2011 · 3 komentarze

Dostałam wczoraj 2 książki. O ile pierwszą potraktowałam jak kolejny magazyn wnętrzarski, o tyle druga pochłonęła mi cały wieczór. Przepełniona wskazówkami ogrodowymi... tak, ogród. Dla mnie wiedza tajemna:) Chyba odkryłam nową pasję:D
Czytaj całość wpisu: Inspiracje ogrodowe

wtorek, 15 lutego 2011

Inna inwestycja (niestodołowa) kolejne lampy

wtorek, 15 lutego 2011 · 7 komentarze

Dziś przedstawiam kolejne poczynione zakupy lampowe i nie tylko, brakuje mi jeszcze 3 x downlight do kuchni, dwóch kinkietów na korytarz na dole i lampy na ganek, jednak ze względu na fakt iż ganek (wykurz) będzie robiony latem i koncepcja jego może zmienić się 100 razy nie pali się i jeszcze poczeka. Pierwsza lampa kosztowała 59 zł (jeszcze jest u mnie, w tygodniu wywiozę do reszty lamp i innych sprzętów), druga 44 zł, trzecia na zdjęciu zwis kupiony w 3 egzemplarzach łącznie za nie 147 zł, ostatnia lampa  Ikeowa za 12 zł w komisie. W dalszej części, hamak-fotel do kuchnio-jadalni  za 122 zł (okropne zdjęcie, wiem i przepraszam za nie, ale hamak jest piękny, tkanina w grubym splocie, zamieszczam też zdjęcie sprzedawcy żeby był lepszy obraz tego jak będzie się prezentował), umieszczę później też zasłonki, bo dziś mają przyjść pocztą... do sypialni mojej inwestorki. Przyszły też parapety, są piękne jaśniutkie, starannie zrobione. Jestem bardzo zadowolona z tego zakupu, zapomniałam zrobić im zdjęcie, gdyż były w innym pomieszczeniu.
Czytaj całość wpisu: Inna inwestycja (niestodołowa) kolejne lampy

poniedziałek, 14 lutego 2011

Wyniki:) Kot wędruje do...

poniedziałek, 14 lutego 2011 · 4 komentarze

Wybaczcie za formułę losowania, ale zostałam walentynkowo dziś porwanaaaaa :D i wpadłam do Was na chwilę obwieścić  któż to wygrał.  A się naśmiałam jak poczytałam komentarze:) W losowaniu wzięło 65 osób. Maszyna losująca w ruch i jest nasz zwycięzca. Liczyłam 3 razy dla pewności któż to kryje się pod numerkiem 18-nastym:)
Czytaj całość wpisu: Wyniki:) Kot wędruje do...

sobota, 12 lutego 2011

Porządki w ogrodzie

sobota, 12 lutego 2011 · 4 komentarze

Dziś przy okazji zbierania pociętych kołków odebrałam pocztę. Przyszło: Wpis w Księgi Wieczyste i warunki podłączenia do wodociągu (nie zapewnienie o co było wnioskowane)  i warunki odbioru ścieków. Dodam tylko, że Zakład Budżetowy wystawił fakturę za owe pismo na kwotę 123 zł. W poniedziałek udam się do tego zakładu w celu wyjaśnienia, a raczej przeniesienia miejsca podłączenia wody (o ile jest możliwe) do nici ojca, unikając tym samym wszystkich kosztów przekopywania drogi i nawiertu w główną nić. Z tego co dowiadywałam się, do tego celu będzie mi potrzebna pisemna zgoda ojca na podłączenie się do jego nawiertu :) i rozrysowany na mapce plan jak chcemy by woda była doprowadzona.

Zamieszczam zdjęcia z pola bitwy:) Zostały tylko gałęzie, które będę palić jak tylko zrobi się cieplej. Zrobimy ognicho z kiełbachami ;) Gałęzie trzeba będzie wyzbierać w miarę szybko, by nie wrosły się w trawę. Kolejnym etapem będzie pierwsza porcja Randapu. Dylemat: jaki opryskiwacz? Spalinowy (drogi), ciśnieniowy (nie wiem), ręczny (namacham się pryskając 25 arów)? Może macie jakieś doświadczenia? Potem karczowanie pni, bronowanie i kształtowanie terenu (bez kopary się nie obejdzie).

Na teren mam 3 koncepcje, które wyjdą "w praniu". Ze względu na nasłonecznienie podzieliłam sad na 3 partie.

1. Dojazd do budynku i miejsca postojowe od strony drogi.

2. Ogród ozdobny, z tarasem i trawnikiem (gdzie będzie też Perovski, kwitnące drzewa - Judaszowiec, Davidia, wiśnie i czereśnie + klon, orzech (pana i panią), te drzewo (no name) o którym kiedyś pisałam, a jego rozłogi siedzą w piwnicy potraktowane ukorzeniaczem). Chciałabym też w tym miejscu trawy ozdobne tak by nimi kształtować granice poszczególnych planów łącząc je z bryłami bazaltu, którego mam mnóstwo w nawiezionym niegdyś przez mojego brata gruzowisku na skarpie:))

3. I na końcu sad. Dwie dodatkowe jabłonie - bo 3 różne odmiany ocaliłam od ścięcia, dodatkowo papierówka, grusza i śliwy: węgierka i koniecznie olbrzymie soczyste pyszne śliwki. Nie wiem jak się nazywają, ale smakiem bliskie były nektarynce, rosły u ojca w drugim sadzie, zginęły śmiercią naturalną... Jest to jeden ze smaków mojego dzieciństwa i nie spocznę jak nie odnajdę tę odmianę :D Oczywiście krzewy: porzeczka czerwona, biała i czarna, porzeczkoagrest i argest zielony i czerwony. Malin nie chcę, gdyż nie ujarzmiłabym tego dziadostwa i nie miałabym do nich cierpliwości, za to jeżyny owszem. Na warzywa wystarczy mi mini szklarnia, taka pyci pyci, gruntowa, na sałatę i rzodkiewkę, a ogródek... chyba tylko na rabarbar :P. Co jeszcze muszę mieć? Truskawki i poziomki oczywiście! :) Sad będzie z częścią "gospodarczą" do np. suszenia bielizny.

Kiedy planowałam robić parter budynku chciałam 2 tarasy i wejście z innej strony, teraz  gdy robię tylko poddasze, wejście będzie z południowej strony, więc z 1 tarasu rezygnuję. Kiedyś może zrobię tam ogród zimowy (jak wygram w lotka:)). Pozostaje jednak drugi taras, letni (słoneczny) z sadzawką, odcięty od budynku. Będzie usadowiony w środkowym planie.

To było by na tyle. Jak wyjdzie zobaczymy. Ogród robi się latami! Eh:)

Dobrze, koniec ględzenia, a teraz te dzisiejsze zdjęcia z pobojowiska:) Zawaliliśmy (my - tj. ja z małżonkiem) ojcu pół podwórza. Zdjęcia robione przed i po. Pozostały jedynie te gałęzie na ognisko i czające się pod ziemią pokrzywy, perz i chwaściory.













czwartek, 3 lutego 2011

Zapewnienie dostawy wody, energii elektrycznej, zapewnienie dojazdu, tj. wizyta w zarządzie dróg powiatowych, zapewnienie odbióru ścieków

czwartek, 3 lutego 2011 · 3 komentarze

Ostatnio pozbieraliśmy wnioski (a raczej wniosek), dziś pozawoziliśmy.

Do energetyki napisaliśmy zapotrzebowanie 32 KW na zapas, bo i tak będzie potrzebne mniej. Wniosek  dostaliśmy na miejscu. Okres oczekiwanie ok. 2/3 tygodnie. O kosztach samych przyłączy, kw, projektów itd. innym razem:)

Zapotrzebowanie na wodę, odprowadzanie ścieków: powiedziano nam, że na rodzinę 4-osobową należy napisać 20 m3. Wniosków gotowych nie mają. Na wodę i na ścieki napisaliśmy w jednym piśmie, złożyliśmy w Zakładzie Budżetowym Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej. Tu oczekiwanie na dokument - do 1 miesiąca.

Zapewnienie dojazdu: w Powiecie Lwóweckim powiedziano nam, że  do wniosku o warunki zabudowy nie jest potrzebne to pismo, my tylko składając wniosek sami zakładamy mniej więcej gdzie będzie dojazd do budynku/działki. Wniosek i tak później przechodzi przez Zarząd Dróg Powiatowych i oni opiniują czy rzeczywiście zakładany przez nas dojazd będzie możliwy. Powiedziano nam także, że preferuje się dojazd do działki z drogi o niższej kategorii (w naszym przypadku droga gminna). Przedkładając jednak stan tej drogi, głębokość rowu i utrudnienia związane ze zrobieniem tam dojazdu, wyszło, że droga dojazdowa może jak najbardziej być z drogi powiatowej:))) Zapewnienie dojazdu wraz z wydanymi już warunkami pod zabudowę będzie potrzebne aby uzyskać POZWOLENIE NA BUDOWĘ. Zapewniono nas, że ten "papier" z Zarządu Dróg Powiatowych dostanę od ręki.:))

O ubezpieczeniu innym razem.