czwartek, 3 marca 2011

Łatanie dachu z karpiówki. Stodoła - biedronka

czwartek, 3 marca 2011 · 5 komentarze

Nasz dekarz dał dyla za granicę, dodam, że to był jedyny, który chciał podjąć się "jedynie łatania" dachu z bodajże 5 przesłuchiwanych przez nas jesienią z regionu Gryfów-Lubań;). Ostatnio dostałam namiary od uroczej rodzinki na ich cudotwórcę. Dekarz ten za 2 dni pracy policzył sobie 1100 zł z materiałem - czerwonym. Mój brat jesienią również deklarował się, że to zrobi, jednak kategorycznie nie zgodziłam się. Nie tyle przerażała mnie ta dziura bez gąsiorów na szczycie, co opierzenie tak od zachodu, jak od wschodu. Każdy większy wiatr poddmuchiwał zdradziecko nasze dachówki ściągając je z dachu partiami lub przestawiając je.

Fotoreportaż. Pierwsze trzy zdjęcia dziury przed, czwarte zdjęcie po pierwszym dniu łatania, pozostałe załatana stodoła:)Wszelkie czerwone ślady na dachu to praca pana z Kłopotnicy i jego pomocnika.


















komentarze

5 Responses to "Łatanie dachu z karpiówki. Stodoła - biedronka"
Piotr Maruszak pisze...
3 marca 2011 21:43

Dziura piękna :), pewnie sporo wody dostaje się tamtędy na strych. A jak wygląda konstrukcja więźby dachowej? nie wymaga remontu lub wymiany? Wilgoć, swój wiek robią swoje.


naszapolana pisze...
3 marca 2011 23:09

oj coś czuję, że dnia pewnego /jak już będę wiedziała o co pytać :-)/ to zanudzę Was morzem a może i oceanem pytań :-)


Aneta pisze...
4 marca 2011 07:28

Piotrze, załatane i o dziwo woda, która dostawała się do środka nie uszkodziła szczytowych krokwi, a jedynie u podstawy, na cały dach do wymiany są trzy.
Naszapolano:) służę uniżenie.


Martyna pisze...
4 marca 2011 20:10

Chciałam się tylko przywitać i zostać na dłużej; pokibicować trochę :)
Pozdrawiam ciepło


Aneta pisze...
4 marca 2011 21:30

@Martyna
Witam serdecznie w gronie siłdodawaczy :)