piątek, 29 lipca 2011

Dzieje się dużo, ale nie dzieje się nic

piątek, 29 lipca 2011 · 2 komentarze

Jako, że bezpretensjonalnie jestem grzeczną dziewczynką, a do tego zrobiłam milowy krok w pewnej sprawie związanej z samokształceniem, w nagrodę małżonek pozwolił mi na mały zakup do mojej kolekcji "świecidełek". Duża plama mlecznego szkła w pięknej formie zaklęta za rawie 100 zł wisiała w małym markecie budowlanym wśród plastikowych zwisów w jabłka i winogrona, musiałam ją uratować:)

W stodole podczas ostatnich ulew zabezpieczałam prowizorycznie okna, cóż tylko tyle mogę na razie dla niej zrobić.

Strona dotycząca przyszłych realizacji Kiciora, między innymi właśnie "innej inwestycji", tj. domu z rudery jest w trakcie tworzenia, jak skończymy, dodam do zakładki z innymi stronami Kiciora. Dziś ostatni dzień (rzekomego) miesięcznego urlopu od dzieci (...i tak codziennie odwiedzałam je na wsi). W sierpniu zapowiadają upały więc może uda się mi wreszcie zabierając pociechy zaliczyć plażę nad zamkiem Czocha.






komentarze

2 Responses to "Dzieje się dużo, ale nie dzieje się nic"
Sarenzir pisze...
30 lipca 2011 21:38

Zawsze jakoś problem lamp, a zasadniczo abażurów ignorowałam ;) Zaraziłaś mnie miłością do nich :)
Zapraszam Cię do mnie po wyróżnienie!


Aneta pisze...
2 sierpnia 2011 12:31

Jeszcze raz dziękuję za wyróżnienie;):*