Zapomniałam już, jak smakuje chleb z ognicha, ten uwędził się bonusowo w modrzewiowych oparach. Taki obiad nagroda w ramach walki z chwastami. Z małżonkiem na zmianę to kosą tradycyjną, to podkaszarką, sekatorem, gdzie inne metody zawiodły, 'uprzednio' (bo trzeba było poczekać, aż liście odrosną) szykowaliśmy ogród pod odchwaszczanie chemią. Wczoraj psikawka poszła w ruch. Teraz czekam na efekty.
Koncepcja ogrodu zamyka się. Byłam na wyprawie po okolicy w poszukiwaniu tataraku, ale znalazłam trzciny i zieloną leszczynę (chyba), a czerwona czeka grzecznie na ojcowiźnie, jakieś 10 mniejszych okazów i ze 3 trochę przerośnięte, a poza tym uczę się trawsk wszelkich, chcę wszystkie możliwe upchać, wgnieść w te 25 arów, ale jednocześnie zlać mimo wszystko ogród z sąsiedztwem pól, łąk i lasów.
Kaliny nie było:(
Perowska i trawy to jeszcze daleka przyszłość. Tylko z drzewkami czas mnie goni.
Ps. żal mi było ścinać te wybujałe wysiewające się osty, wszak ciut inspirowały;)
poniedziałek, 27 sierpnia 2012
Jesteś w: Dom ze stodoły / / Pierwszy grill
Pierwszy grill
poniedziałek, 27 sierpnia 2012 · 3 komentarze
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

O stronie
I postanowione. Długie negocjacje z małżonkiem (bronił się rękami i nogami) zaowocowały tym, że budynek gospodarczy, a raczej stodoła, ma stać się naszym domem. Ten blog jest o tym, co planujemy zrobić oraz jak los zweryfikuje naszą próbę adaptacji tego cacuszka. Kim jesteśmy? Ja: główny "wymyślacz". Mąż, podwykonawca i współinwestor. I jeszcze nasze dzieci Pat i Szysz: motywujące nas aniołki. To wszyscy bohaterowie tej bajki.
Archiwum strony
-
▼
2012
(33)
- ► października (1)
-
►
2011
(59)
- ► października (2)
komentarze
3 Responses to "Pierwszy grill"27 sierpnia 2012 18:40
Pięknie, no i powiem że zaczyna to wszystko mieć naprawdę ręce i nogi. Gratulacje :-)
28 sierpnia 2012 15:18
Aż chciałoby się wpaść z wizytą ;) Bardzo interesujące miejsce! Jeżeli chodzi o grillowanie, polecam stronę z przepisami np. na rybki z rusztu ;)
http://www.zgrilla.pl/category/ryby-z-grilla/
29 sierpnia 2012 10:40
mmm łosoś w zakrapiany cytryna pycha.
Powoli zaczynam prowadzić dialog z ogrodem... co nie jest łatwe;)
Prześlij komentarz