wtorek, 12 października 2010

Święto Zmarłych

wtorek, 12 października 2010 · 7 komentarze

W domu babcia robiła róże z "bibuły" potem w garze na piecu topiła parafinę i moczyła w niej róże potem z pobitych bombek choinkowych robiła brokat... następnie była wyprawa do lasu po świerkowe gałęzie i tak wyglądały przygotowania do święta zmarłych. Samo robienie wieńców zajmowało dwa,  nawet trzy dni. A dziś jak już babci nie ma ja wybieram się na wrzosowiska i w domu jak już dzieci śpią z nutą nostalgii plotę wianki kiedy księżyc wysoko na niebie.

W tamtym roku były storczykowo/makowe wieńce wplecione w wiklinę i taka magnoliowa śmietanka, a w tym bez tematu, jedynie wrzos przewodnikiem:)

Wciąż umieszczam notki nie na temat ale skoro nic się nie dzieje, a za nową koncepcję stodoły nie mam kiedy się wziąć, gdyż wymyślam sobie wciąż nowe zadania (np. wczoraj pomalowałam ściany w mieszkaniu od tak sobie mnie naszło), muszę jakoś zalepić dziurę w życiorysie:)








A to te z zeszłego roku, przepraszam za brzydkie zdjęcia:



komentarze

7 Responses to "Święto Zmarłych"
Ines pisze...
12 października 2010 12:15

takie wieńce wydaja mi się fajniejsze od tradycyjnych wiązanek :) fajny pomysł


folkmyself pisze...
12 października 2010 13:07

Właśnie mi uświadomiłaś że tez mogę zrobić!


Sara pisze...
13 października 2010 01:47

Są tak piękne, niech niejedna florystka się schowa! Czy nie kusiło Cie kiedyś zrobienie kwiatów wg przepisu Babci?
U nas nie było tradycji robienia czegokolwiek na groby własnoręcznie, za to teściowa co roku tworzy też takie profesjonalne kompozycje.


gabraj pisze...
16 października 2010 22:45

Dziekuję bardzo za odwiedziny i miłe słowa, u Ciebie też bardzo miło.Chętnie poobserwuję. Pozdrawiam.


lejdik pisze...
17 października 2010 15:44

Ja również dziękuję Ci za wizytę!!!:)
Wiesz, ja myślę, że własnoręczne robienie wianków i dekoracji nagrobkowych powinno być oczywiste. Bez względu na poziom umiejętności, a
w czasie wykonywania tego typu ozdób można spokojnie podumać o bliskich których już nie ma, wyciszyć się.
Pozdrawiam:)


gosia pisze...
17 października 2010 19:27

o kurcze,ale miałaś kreatywną babcię,szok! moja też jest wspaniała,uwielbiam ją !

dziękuję,że byłaś u mnie :))
u Ciebie też ciekawie,w wolnej chwili nadrobię zaległości i chętnie bliżej poznam Twoją rodzinkę :))


kalimonia pisze...
18 października 2010 09:02

witaj, śliczne bukiety:-) podziwiam.. W ogóle bardzo melancholijny powyższy post, pielęgnujesz tradycję rodzinną w przygotowaniach do święta..w dzisiejszych czasach większość ludzi idzie na łatwiznę.. Zamawiają firmę, która myje grób, kupuje i stawia świeczki i wieńce.. smutne czasy:-(