wtorek, 17 kwietnia 2012
Jesteś w: Dom ze stodoły / / Litości
Litości
wtorek, 17 kwietnia 2012 · 3 komentarze
Tępaki, idioci, 2 sklepy budowlane na krzyż i nikt nie słyszał o włóknach do betonu, o zgrozo, czy tak dużo wymagam... zwykły pospolity fiebermeszek, polipropylen, co za dziura! Dobrze, że człowiek ma jeszcze to alledrogo.
czwartek, 5 kwietnia 2012
Jesteś w: Dom ze stodoły / / Jeździłam koparką:)
Jeździłam koparką:)
czwartek, 5 kwietnia 2012 · 6 komentarze
Byłam operatorką, przerzuciłam 1 łyżkę :D i omal nie zrzuciłam koparki ze skarpy:))). Omal nie doprowadziłam Pana operatora do głuchoty i chyba zawału serca. Do godz. 21 skrobałam szpadlem i zamiatałam tony błota z drogi przed posesją, ale już mam, mam ogródek:))))))))). I wykopaną drogę. Padam z nóg, dobranoc tym co śpią o tej porze (a północ dochodzi), ja lecę do robienia ksiąg.
Czytaj całość wpisu: Jeździłam koparką:)
Czytaj całość wpisu: Jeździłam koparką:)
Jesteś w: Dom ze stodoły / / Gimnastyka ogrodu, dzień 2.
Gimnastyka ogrodu, dzień 2.
Koparkę znów zastała noc, dziś ponownie od 17:00, będzie kończyć drogę i równać skarpę + kosmetyczne poprawki spadku. Muszę cieplej się ubrać, po 20:00 w kościach czuć bardziej zimę niż wiosenny chłodek.
Plus przemarzania... nie muszę gotować i wplątywać się w całą tą przedświąteczną śmieszną gorączkę.
Podziwiam operatora. To już 3 koparka, którą miałam zaszczyt gościć, pierwsza robiła drenaż budynku, druga robiła drenaż sadu tuż po powodzi. Ta jest trzecia, wcześniej karczowała sad, nie sprawiała najmniejszych problemów, ale równanie terenu to nie takie tam wyciąganie pieńków, w porównaniu z poprzedniczkami to sędziwa babcia i wcale nie w sile wieku, eh. Serce mi się kraje jak patrzę w jaki sposób głaszcze tą trawę, ślizga się po glinie, cóż, robotę wykonać trzeba.
Czytaj całość wpisu: Gimnastyka ogrodu, dzień 2.
Plus przemarzania... nie muszę gotować i wplątywać się w całą tą przedświąteczną śmieszną gorączkę.
Podziwiam operatora. To już 3 koparka, którą miałam zaszczyt gościć, pierwsza robiła drenaż budynku, druga robiła drenaż sadu tuż po powodzi. Ta jest trzecia, wcześniej karczowała sad, nie sprawiała najmniejszych problemów, ale równanie terenu to nie takie tam wyciąganie pieńków, w porównaniu z poprzedniczkami to sędziwa babcia i wcale nie w sile wieku, eh. Serce mi się kraje jak patrzę w jaki sposób głaszcze tą trawę, ślizga się po glinie, cóż, robotę wykonać trzeba.
Czytaj całość wpisu: Gimnastyka ogrodu, dzień 2.
środa, 4 kwietnia 2012
Jesteś w: Dom ze stodoły / / Taras. Część pierwsza - kształtowania terenu
Taras. Część pierwsza - kształtowania terenu
środa, 4 kwietnia 2012 · 2 komentarze
Noc już była wczoraj, gwiazd widać nie było na niebie ciężkiego od chmur, tylko księżyc dzielnie walczył rażąc przy tym w oczy, kiedy to powędrowałam do domu. Korytowanie przebiegało dość sprawnie (jak na taki sprzęt ;)), ale za nim koparka ruszyła do dzieła, z dobrą godzinę zajęło ustalanie planu pracy. Wczoraj udało się jedynie z lekka liznąć pod taras, dziś ma być reszta, tylko... no właśnie, niespodzianka za oknem, lało nad ranem. Szlag, będziemy paprać się w błocku.
Czytaj całość wpisu: Taras. Część pierwsza - kształtowania terenu
Czytaj całość wpisu: Taras. Część pierwsza - kształtowania terenu
wtorek, 3 kwietnia 2012
Jesteś w: Dom ze stodoły / / Schody w stodole wspornikowe samonośne czy nie
Schody w stodole wspornikowe samonośne czy nie
wtorek, 3 kwietnia 2012 · 12 komentarze
Mam moją koncepcję schodów. Jak zwykle do rana zajęło mi wymyślanie, nocą jestem najbardziej kreatywna;) Nie wszystko jeszcze wiem. Np. jak dokładnie rozwiązać wsporniki. Jak robić wiem, bo dostałam istotne, cenne wskazówki, jednak mam wątpliwości, czy nie mogę użyć lepiej standardowych kątowników i płaskowników i dodatkowo zbrojąc schody, zamiast angażować w to konstruktora... Nie wiem nawet czy w ogóle mogę ominąć ów "angaż", bo przecież to też ingerencja w konstrukcję ściany nośnej i spore obciążenie od kloców dębowych z betonowym płaszczem. Szukałam ductalu, dzwoniłam po okolicznych cementowniach, nikt nie robi, nikt się nie bawi, a cementownie zajmujące się ductalem, obsługują milionowe inwestycje, więc chyba szkoda mojego czasu na wysyłanie zapytań i dzwonienie. Zwykły beton architektoniczny więc najprawdopodobniej mi zostaje.
Czytaj całość wpisu: Schody w stodole wspornikowe samonośne czy nie
Czytaj całość wpisu: Schody w stodole wspornikowe samonośne czy nie
niedziela, 1 kwietnia 2012
Jesteś w: Dom ze stodoły / / Sad
Sad
niedziela, 1 kwietnia 2012 · 0 komentarze
Znalazłam wagę w niegdysiejszej graciarni. Prawda, że cudo?:) W tym tygodniu kopara ma wejść, miałam nadzorować, ale czas, a raczej jego brak może mi to uniemożliwić. Ważne, że w piątek przedstawiłam szczegóły dla T. sąsiada od koparki - wie gdzie kopać, tylko oddelegowana do tego będzie inna osoba, więc spokojna być nie mogę mimo iż skrzętnie wyrysowany plan dałam. Jeszcze trochę zdjęć z wnętrz stodoły (przymierzam się do tych nieszczęsnych schodów, mam na wykonanie projektu, łącznie z kominkiem 2 tyg.)
Czytaj całość wpisu: Sad
Czytaj całość wpisu: Sad
Subskrybuj:
Posty (Atom)

O stronie
I postanowione. Długie negocjacje z małżonkiem (bronił się rękami i nogami) zaowocowały tym, że budynek gospodarczy, a raczej stodoła, ma stać się naszym domem. Ten blog jest o tym, co planujemy zrobić oraz jak los zweryfikuje naszą próbę adaptacji tego cacuszka. Kim jesteśmy? Ja: główny "wymyślacz". Mąż, podwykonawca i współinwestor. I jeszcze nasze dzieci Pat i Szysz: motywujące nas aniołki. To wszyscy bohaterowie tej bajki.
Archiwum strony
-
►
2011
(59)
- ► października (2)