Znalazłam wagę w niegdysiejszej graciarni. Prawda, że cudo?:) W tym tygodniu kopara ma wejść, miałam nadzorować, ale czas, a raczej jego brak może mi to uniemożliwić. Ważne, że w piątek przedstawiłam szczegóły dla T. sąsiada od koparki - wie gdzie kopać, tylko oddelegowana do tego będzie inna osoba, więc spokojna być nie mogę mimo iż skrzętnie wyrysowany plan dałam. Jeszcze trochę zdjęć z wnętrz stodoły (przymierzam się do tych nieszczęsnych schodów, mam na wykonanie projektu, łącznie z kominkiem 2 tyg.)
niedziela, 1 kwietnia 2012
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

O stronie
I postanowione. Długie negocjacje z małżonkiem (bronił się rękami i nogami) zaowocowały tym, że budynek gospodarczy, a raczej stodoła, ma stać się naszym domem. Ten blog jest o tym, co planujemy zrobić oraz jak los zweryfikuje naszą próbę adaptacji tego cacuszka. Kim jesteśmy? Ja: główny "wymyślacz". Mąż, podwykonawca i współinwestor. I jeszcze nasze dzieci Pat i Szysz: motywujące nas aniołki. To wszyscy bohaterowie tej bajki.
Archiwum strony
-
►
2011
(59)
- ► października (2)
komentarze
0 Responses to "Sad"Prześlij komentarz