czwartek, 5 kwietnia 2012

Gimnastyka ogrodu, dzień 2.

czwartek, 5 kwietnia 2012 · 8 komentarze

Koparkę znów zastała noc, dziś ponownie od 17:00, będzie kończyć drogę i równać skarpę + kosmetyczne poprawki spadku. Muszę cieplej się ubrać, po 20:00 w kościach czuć bardziej zimę niż wiosenny chłodek.
Plus przemarzania... nie muszę gotować i wplątywać się w całą tą przedświąteczną śmieszną gorączkę.
Podziwiam operatora. To już 3 koparka, którą miałam zaszczyt gościć, pierwsza robiła drenaż budynku, druga robiła drenaż sadu tuż po powodzi. Ta jest trzecia, wcześniej  karczowała sad, nie sprawiała najmniejszych problemów, ale równanie terenu to nie takie tam wyciąganie pieńków, w porównaniu z poprzedniczkami to sędziwa babcia  i wcale nie w sile wieku, eh. Serce mi się kraje jak patrzę w jaki sposób głaszcze tą trawę, ślizga się po glinie, cóż, robotę wykonać trzeba.
Taras stoi, trochę bazaltów na murek oporowy zarzuconych (mam złoże bazaltowych olbrzymów w skarpie przy stodole, kiedyś dawno temu nawieziono je tam kiedy ktoś gdzieś robił wykopy pod jakiś szkaradny domek, nawet nie wiedział jaką przysługę mi zrobi:))) ). Kiedyś chciałam kalinę, perovską i malwy, teraz chcę pobawić się wszystkimi gatunkami traw od pompasowej po niebieską, a na skarpie rząd wiśni, a przy strumieniu leszczyny. Ogród wciąż jest dla mnie wiedzą tajemną, ale traktować będę go jak "wnętrze" (co właśnie czynię), może w taki sposób uda mi się go ujarzmić. Reportaż z dnia wczorajszego:








komentarze

8 Responses to "Gimnastyka ogrodu, dzień 2."
jolanda pisze...
5 kwietnia 2012 11:31

A dlaczego wykarczowaliście sad? Stary był?
No, no, prace ziemne pełną parą.
Pozdrawiam
jolanda


Aneta pisze...
5 kwietnia 2012 11:40

to że stary to nic, ale 90% próchna, 2 w miarę zdrowe jabłonie uchowałam


jolanda pisze...
5 kwietnia 2012 12:12

Nasz stary, ale drzewa w ub. roku w większości owocowały, bardzo smaczne owoce starych odmian (z papierówką włącznie). Dlatego pytam.
No ale jak trza wyrąbać - to trudno.
Ciekawa jestem stodoły, bo my kiedyś też będziemy się brać za swoją, póki co priorytet to stara chata.
Nasza stodoła to olbrzym, inwestycja potężna, czas pokaże czy życia nam starczy i środków.

Pozdrawiam już świątecznie
jolanda


Aneta pisze...
5 kwietnia 2012 12:19

:D też mam cichą nadzieję że życia mi starczy
Powodzenia w takim razie!!!:)


naszapolana pisze...
5 kwietnia 2012 23:37

Ewidentnie praca u Was wre. No i dobrze i to cieszy i raduje jak można takie gruntowne roboty obserwować. Ciekawam tego ogrodu Waszego choć domyślam się, że na efekty przyjdzie jeszcze chwilkę poczekać. Jednak skoro za każdym razem TAKIE zmiany obserwujemy to ani się obejrzymy a trawy przy tarasie będą Was smyrać po nosach. :-) powodzenia


Aneta pisze...
6 kwietnia 2012 00:53

tak, trzeba zająć się kolekcjonerstwem co "smaczniejszych" okazów traw , te smyranie po nosie działa na wyobraźnię:D
dziękuję


ystin pisze...
17 kwietnia 2012 21:47

widac wiosenne poruszenie! trzyamm kciuki za ogród!


Aneta pisze...
20 kwietnia 2012 01:01

tak:/ miałam sadzić wiśnie i orzechy, łeee sezon sadzenia mija a Kicior w papierach tonie,
uściski Justynko
...a i siatkę na skarpę nawet upatrzoną miałam taką no co wzmacnia, eh za krótka doba