Dziś całkiem o czymś innym. Ile frajdy dziecku sprawia malowanie farbkami, a ile strzelanie strzykawką na kartkę, prowadzenie kleksa dmuchaniem na niego, synek również dołączył się do zabawy i w konsekwencji czego mam nowe wzory na ścianie;) A ile frajdy dorosłemu... skorzystałam zrobiłam 2 kleksy i podrasowałam ze szkicu.
i szkic
i szkic
wtorek, 22 lutego 2011
Jesteś w: Dom ze stodoły / / Kleksowe opowieści
Kleksowe opowieści
wtorek, 22 lutego 2011 · 8 komentarze
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

O stronie
I postanowione. Długie negocjacje z małżonkiem (bronił się rękami i nogami) zaowocowały tym, że budynek gospodarczy, a raczej stodoła, ma stać się naszym domem. Ten blog jest o tym, co planujemy zrobić oraz jak los zweryfikuje naszą próbę adaptacji tego cacuszka. Kim jesteśmy? Ja: główny "wymyślacz". Mąż, podwykonawca i współinwestor. I jeszcze nasze dzieci Pat i Szysz: motywujące nas aniołki. To wszyscy bohaterowie tej bajki.
Archiwum strony
-
►
2012
(33)
- ► października (1)
komentarze
8 Responses to "Kleksowe opowieści"22 lutego 2011 10:07
No to na co czekacie? Robić, robić, wstawiać do galerii i będzie na dom ze stodoły ;)
22 lutego 2011 10:10
:)))haha, dzięki za pomysł;)
22 lutego 2011 10:21
Świetne :)
Wykorzystam pomysł na zabawę jak mój podrośnie :)
22 lutego 2011 10:49
tylko zabezpiecz ściany;)...to tak na przyszłość
22 lutego 2011 10:55
Ba! A ile być chciała za ten trzeci z kolei, z ptaszkiem? :)))
22 lutego 2011 11:02
trzeci to właśnie szkic, na brudno bez ingerencji programów graficznych, farbka , kredka ołówkowa i cienkopis, bo moje piórko zaginęło w niewyjaśnionych okolicznościach :D przykro mi bezcenny egzemplarz :D
22 lutego 2011 18:24
Oj! Tyle, to ja nie mam :( Nie pozostaje mi nic innego, tylko farbka, dmuchać i patrzeć, co z tego wyniknie :)
22 lutego 2011 19:42
do dzieła więc, świetna zabawa gwarantowana;)
Prześlij komentarz