sobota, 12 lutego 2011

Porządki w ogrodzie

sobota, 12 lutego 2011 · 4 komentarze

Dziś przy okazji zbierania pociętych kołków odebrałam pocztę. Przyszło: Wpis w Księgi Wieczyste i warunki podłączenia do wodociągu (nie zapewnienie o co było wnioskowane)  i warunki odbioru ścieków. Dodam tylko, że Zakład Budżetowy wystawił fakturę za owe pismo na kwotę 123 zł. W poniedziałek udam się do tego zakładu w celu wyjaśnienia, a raczej przeniesienia miejsca podłączenia wody (o ile jest możliwe) do nici ojca, unikając tym samym wszystkich kosztów przekopywania drogi i nawiertu w główną nić. Z tego co dowiadywałam się, do tego celu będzie mi potrzebna pisemna zgoda ojca na podłączenie się do jego nawiertu :) i rozrysowany na mapce plan jak chcemy by woda była doprowadzona.

Zamieszczam zdjęcia z pola bitwy:) Zostały tylko gałęzie, które będę palić jak tylko zrobi się cieplej. Zrobimy ognicho z kiełbachami ;) Gałęzie trzeba będzie wyzbierać w miarę szybko, by nie wrosły się w trawę. Kolejnym etapem będzie pierwsza porcja Randapu. Dylemat: jaki opryskiwacz? Spalinowy (drogi), ciśnieniowy (nie wiem), ręczny (namacham się pryskając 25 arów)? Może macie jakieś doświadczenia? Potem karczowanie pni, bronowanie i kształtowanie terenu (bez kopary się nie obejdzie).

Na teren mam 3 koncepcje, które wyjdą "w praniu". Ze względu na nasłonecznienie podzieliłam sad na 3 partie.

1. Dojazd do budynku i miejsca postojowe od strony drogi.

2. Ogród ozdobny, z tarasem i trawnikiem (gdzie będzie też Perovski, kwitnące drzewa - Judaszowiec, Davidia, wiśnie i czereśnie + klon, orzech (pana i panią), te drzewo (no name) o którym kiedyś pisałam, a jego rozłogi siedzą w piwnicy potraktowane ukorzeniaczem). Chciałabym też w tym miejscu trawy ozdobne tak by nimi kształtować granice poszczególnych planów łącząc je z bryłami bazaltu, którego mam mnóstwo w nawiezionym niegdyś przez mojego brata gruzowisku na skarpie:))

3. I na końcu sad. Dwie dodatkowe jabłonie - bo 3 różne odmiany ocaliłam od ścięcia, dodatkowo papierówka, grusza i śliwy: węgierka i koniecznie olbrzymie soczyste pyszne śliwki. Nie wiem jak się nazywają, ale smakiem bliskie były nektarynce, rosły u ojca w drugim sadzie, zginęły śmiercią naturalną... Jest to jeden ze smaków mojego dzieciństwa i nie spocznę jak nie odnajdę tę odmianę :D Oczywiście krzewy: porzeczka czerwona, biała i czarna, porzeczkoagrest i argest zielony i czerwony. Malin nie chcę, gdyż nie ujarzmiłabym tego dziadostwa i nie miałabym do nich cierpliwości, za to jeżyny owszem. Na warzywa wystarczy mi mini szklarnia, taka pyci pyci, gruntowa, na sałatę i rzodkiewkę, a ogródek... chyba tylko na rabarbar :P. Co jeszcze muszę mieć? Truskawki i poziomki oczywiście! :) Sad będzie z częścią "gospodarczą" do np. suszenia bielizny.

Kiedy planowałam robić parter budynku chciałam 2 tarasy i wejście z innej strony, teraz  gdy robię tylko poddasze, wejście będzie z południowej strony, więc z 1 tarasu rezygnuję. Kiedyś może zrobię tam ogród zimowy (jak wygram w lotka:)). Pozostaje jednak drugi taras, letni (słoneczny) z sadzawką, odcięty od budynku. Będzie usadowiony w środkowym planie.

To było by na tyle. Jak wyjdzie zobaczymy. Ogród robi się latami! Eh:)

Dobrze, koniec ględzenia, a teraz te dzisiejsze zdjęcia z pobojowiska:) Zawaliliśmy (my - tj. ja z małżonkiem) ojcu pół podwórza. Zdjęcia robione przed i po. Pozostały jedynie te gałęzie na ognisko i czające się pod ziemią pokrzywy, perz i chwaściory.













komentarze

4 Responses to "Porządki w ogrodzie"
Gosia pisze...
13 lutego 2011 10:35

Ja w zeszłym roku o tej porze traktowałam już swój ogród randapem po raz pierwszy.Zwykłym spryskiwaczem ręcznym . Trochę się namachałam ale drugi raz już pożyczyliśmy spalinowy.Było szybciej o całe niebo a tez mam 20 arów.Dzięki spryskaniu już w lutym, mogłam spokojnie założyć warzywniak bez obaw o truciznę w uprawach.A miałam tego cholerstwa ( perz i pokrzywa0 mnóstwo.Życzę wytrwałości w zakładaniu ogrodu.Kiedyś jak pokazałam u siebie na blogu zdjęcia jedna z osób komentujących zdziwiła się,że wszystko takie małe.Ludzie chyba nie maja pojęcia ile trwa czasu zanim można z dumą powiedzieć "MÓJ OGRÓD".A ile jeszcze pracy trzeba włożyć.


Aradhel pisze...
13 lutego 2011 13:58

O widzę, że podobnie spędziłyśmy weekend! Super, że pogoda pozwoliła na ogrodowe prace. Masz tam spory kawałek do zaaranżowania, fajnie im więcej przestrzeni tym więcej pola do popisu. Ja już od trzech lat próbuję dojść z terenem do ładu, a ciągle jeszcze tyle miejsc do okrzesania. Pozdrawiam :)


Krzysztof Lis pisze...
13 lutego 2011 18:23

Wszystko, tylko nie roundup. To bardzo nieprzyjemny herbicyd, choć skuteczny i choć kiedyś Monsanto twierdziło, że jest biodegradowalny (nie jest).

Jak chcesz się pozbyć chwastów, lepiej skorzystaj ze ściółki -- po jakimś czasie zamieni Ci się w żyźniejszą glebę.


Aneta pisze...
14 lutego 2011 22:10

Krzysztofie
no pięknie, czeka mnie teraz lektura w temacie i latanie po forach:)lista za i przeciw..
ściółka na 25 arów, hym, po jakim czasie uporała by się jeżeli w ogóle da radę skrzętnie i ponętnie wybujałym chwaściorom, które gniazdko mościły sobie dobrych 13 lat? a koszty eh. Mam jeszcze dobre 3 mc do podjęcia decyzji.