Koszenie to pestka, już nie raz się sprawdziłam na długim dystansie trawiastym zwłaszcza, że po rozeznaniu stwierdzam iż pokrzywy, które obficie zajęły cały sad nie dały się rozrosnąć zbytnio trawie, a koszenie badyli niespełna 2 metrowych pokrzyw to przyjemność. Poczekam aż moja mama przybędzie do pomocy by zająć się dziećmi, oraz A. pójdzie na urlop, to za jednym zamachem załatwimy koszenie, szlakę i wodę w piwnicy.
Teraz do rzeczy, smaczki ze strychu z tego samego podwórza, i ze stodoły też, wyszukałam na pieleszach :)











komentarze
5 Responses to "Smaczki... czyli meble do renowacji, nie koniecznie z przeznaczeniem do stodoły"5 lipca 2010 09:53
JAK CZYTAM I SLEDZE POCZYNANIA TO W SUMIE PODZIWIAM...I TAK MYSLE CZY NIE PROSCIEJ I TANIEJ BYLOBY WYBUDOWAC NOWY UROCZY DOMEK??HMM PRZERABIALAM BUDOWE WLASNEGO OD A DO Z I OGROM SPRAW I PRZCIWENSTW ROWNIERZ SIE POJAWIAL ALE NIE TAKIEJ RANGI JAK U WAS.PODZIWIAM ZA CIERPLIWOSC I CHECI,BO ODBUDOWA ODNOWA STARYCH MUROW TO DWUKROTNY NAKLAD I WCALE NIE SZYBCIEJ...
SKARBY ZNALEZIONE JAK DOBRZE POMYSLEC I ODRESTAUROWAC TO W STODOLE DADZA PIEKNY KLIMAT.POZDRAWIAM
5 lipca 2010 10:08
:) odbudowa nie...:)tylko ocieplenie istniejących, gdyż jest to zdrowa solidna cegła poniemiecka(nie licząc takiego rogu gdzie zalega szlaka),trzeba też zrobić drenaż i takie tam...o tyle mam dobrze, że nie mam żadnych ścian i mogę sobie dowolnie dzielić, instalację wszystkie też dowolnie oczywiście z zachowaniem standardów (a raczej nie dzielić przestrzeń, bo tylko gabinet i przedpokój wyodrębnię, a także sypialnie na górze z łazienką). Mogę dowolnie lokować pomieszczenia. Mogę powiedzieć tak, że na starcie mam już DOM W STANIE SUROWYM (a raczej niedługo będę miała) i mogę sobie go optymalnie dla nas zaaranżować oczywiście pod okiem naszego pana architekta. Pozdrawiam ciepło:)
5 lipca 2010 11:57
cóz za cudowna inwestycja... ach taka stodoła pozostaje w strefie moich marzeń... a co do skarbów... cudowności.. zdradź czy masz jakieś plany związane z perkusją... a może chciałabyś się jej pozbyć??
5 lipca 2010 13:01
:) aaa talerze i bębny to pomnik młodości ojca a co za tym idzie bezcenny smaczek..więc nie mogę się ich pozbyć:)pozdrawiam
23 lipca 2010 10:04
Ale cuda tam masz:)
Prześlij komentarz