piątek, 18 czerwca 2010

Kinkiety w domu ze stodoły

piątek, 18 czerwca 2010 · 3 komentarze

Ostatnio dowiedziałam się, że nad Kwisą są bobry:)A na dodatek tuż przy stalowym moście zaraz za niegdysiejszym topolowym laskiem, czyli na wyciągnięcie mojej ręki.

A teraz wracam do stodoły... lampa przy szezlongu będzie na statywie, to też wiedziałam już od samego początku, jednak skąd wytrzasnę statyw? Mam taki od talerzy perkusyjnych (ojciec miał swoją kapelę). Może z niego coś zrobię, profesjonalny statyw kosztuje duużo za dużo, a tamten jest dość inspirujący:) Myślałam nad zwykłymi statywami do aparatów, ale to byłaby ostateczność. Moja odwieczna inspiracja ma już prawie 120 lat:)



Przypomniałam sobie także o istnieniu kinkietów;) Gdyż wcześniej chciałam ściany podświetlać sufitowo - podłogowo, oświetlenie wbudowane niewidoczne i subtelne, bez żadnych zbędnych wystających poczwarek ze ściany... Jednak natknęłam się na coś takiego... i oniemiałam:) Kolejna inspiracja, czemu sama nie jestem na tyle kreatywna by wymyślić coś takiego (ale to inna sprawa):)



Mam kolejny pomysł i notuję sobie na tym blogu jak w notatniku:) Kiedy będę miała wreszcie czas... a to nastąpi w lipcu, zrobię konkretny projekt. Z uwzględnieniem kinkietów:)

komentarze

3 Responses to "Kinkiety w domu ze stodoły"
schola pisze...
18 czerwca 2010 09:11

widzę,że Twoja głowa jest pełna pomysłów,to bardzo dobrze.Spróbuj poszukać statywu do przyrządów geodezyjnych,np.na allegro.
Pozdrawiam i niecierpliwie czekam na dalszy rozwój wydarzeń z adaptacji tej pięknej stodoły..


ZiŁ pisze...
18 czerwca 2010 13:02

Kinkiet obezwładniający!
To chyba najgenialniejsza rzecz, jaką do tej pory tu wrzuciłaś!


greenka pisze...
24 czerwca 2010 13:42

No, no, jak tu milutko. Pomysły rewelacyjne - już zazdroszczę:) Pozdrawiam!!!