Przepraszam za zaległości w pisaniu, póki co powstaje lista rzeczy, o których mam napisać dotyczących stodoły, a pod nawałem pracy nie mam kiedy zasiąść do badania tematów, które chcę poruszyć i edukowania się. Weekendowo (przy okazji
Kwisonaliów 2010 r., tj. święta naszej mieściny
) odwiedzę pielesze moje śliczne to może jeszcze więcej pomysłów do głowy powpada. Zamieszczam zdjęcia "tego i kogo" co absorbuje mój czas w niemal 100 % i przez co doba ma za mało godzin. Powód pierwszy to praca (jakoś trzeba zarobić na stodołę:)), pracuję od 7 rano praktycznie do 7 wieczorem, do tego w międzyczasie zajmuję się dziećmi. Od godz.21 wieczorem graficzna obróbka do pierwszej, czy drugiej w nocy, więc czytaczu jeżeli jesteś moim potencjalnym klientem, miej ciut wyrozumiałości.
Oto najładniejsza dziś książeczka spośród 20-stu, eh ledwo żyję. A pod nią zdjęcia moich pociech co są szczęściem moim nad szczęściami delektujących się niedzielnym jeszcze słońcem (a raczej cieniem;) ).


komentarze
3 Responses to " "8 czerwca 2010 20:14
Jesteśmy zaskoczeni.
Cóż za dojmująca różnica między pomysłem na własne gniazdo a pomysłem na własny hand made!
8 czerwca 2010 20:58
Co w takim razie jest gorszym.. "nie wypałem", że wywołuje aż takie doznania? Hym? Stodoła która ma być domem? Czy luka rynku, którą wypełniam?
8 czerwca 2010 21:15
Nie niewypał, a bomba!
Ukłon za rozpoznanie rynku i zjednanie sobie targetu!
Prześlij komentarz