poniedziałek, 24 maja 2010

Gazetownik

poniedziałek, 24 maja 2010 · 0 komentarze

Kiedyś wymyśliłam sobie fotel. Ot taka mania, z nudów, a raczej zamiłowania, gdy czegoś nie miałam wymyślałam sobie tekstury, kształty, przedmioty... Dzięki czemu mój pokój nastolatki zmieniał się co miesiąc diametralnie, czasem tylko wizje wprowadzałam w real...

Teraz o tym fotelu. Wiem, że powinnam pisać o stodole, ale nic się nie dzieje, póki co:) Zapewne odżyje z popiołów blog jak tylko geodeta się odezwie:) Ma jeszcze 2 miesiące na wywiązanie się z umowy. Póki co będę z głowy przenosić całkiem zakurzone już pomysły.

Więc wracając do fotela... Wymyśliłam sobie fotel inspirując się taboretem składanym dla wędkarzy, a także klimatami "namiotowymi" (mieliśmy kiedyś zastęp harcerzy w topolach, przez jakieś 2 miesiące i zostało po nich kilka łóżek polowych i namiot). Mój wymyślony mebelek uwaga... był ze skóry, takiej jak mama miała torebkę góralską gdzieś z Zakopanego - wyprawiona, piękna, gruba, "surowa", skóra i kubistyczny stelaż... gdyż mam tendencję do upraszczania;) A dziś tak sobie przeglądając gadżety zobaczyłam ten gazetownik:) Od razu mnie olśniło, przecież to cacuszko to komplet do mojego pięknego fotela na stelażu.

Mój fotel miałby mieć następujące wymiary:
wysokość: tył 70 cm, przód 55 cm
szerokość: całego 60 cm
Skóra: po rogach tuleje (...to zapożyczone z namiotu), czyli otwory na pręty i na prętach kątowniki ograniczające wysokość. A w skórze wyprofilowany dołek na "siedzenie". Stelaż wymyśliłam sobie wtedy z druta zbrojeniowego :D Teraz to bym zmieniła. Ileż radości sprawił mi dziś ten gazetownik. Więc może i nie ma podstaw by moje pomysły chować do szuflady, jak czyniłam..:D hym? Poniżej odzwierciedlenie mojej wizji:D



komentarze

0 Responses to "Gazetownik"